Skąd wziął się urlop wypoczynkowy? Od kiedy ludzie mają potrzebę wyrwania się, odpoczynku, ucieczki od codzienności?

Dawno, dawno temu … Nie zacznijmy nieco później. Mamy wiek XVII i tylko nielicznych stać na wyjazdy. Młoda szlachta podróżowała w celach edukacyjnych. Udawano się w wielką wyprawę (tzw. Grand Tour) po Europie, by zdobyć wiedzę o sztuce, architekturze, kulturze, nawiązać kontakty, nauczyć się obycia w świecie, dobrych manier, języków obcych. Brak takich doświadczeń oznaczał braki w wykształceniu, co znakomicie oddają słowa Samuela Johnsona: “Mężczyzny, który nie był w Italii,już nigdy nie opuści poczucie niższości, jako że nie widział tego, czego się od niego oczekuje”.

Już w XVIII w. nadeszła moda wylegiwania się na plaży, zaczęto mówić o korzystnym wpływie kąpieli morskich. Był to także czas rozwoju miast przemysłowych, początek idei urlopu i początek podróży zbiorowych.

Podobno pierwszą masową podróż zorganizował Thomas Cook: kaznodzieja ruchu baptystycznego. W 1841 roku zaplanował podróż z Leicester do Loughborough, dla ponad 500 osób. Tak rozpoczęła się jego przygoda organizowania wycieczek i podróży, spopularyzował podróże wśród robotniczej klasy. Co więcej, propagował trzeźwość i walczył z alkoholizmem, a podróże uznał za doskonały środek to realizacji tego celu.

Kapitalizm i potrzeba czasu wolnego

W czasach feudalnych nie postrzegano oddzielnie czasu pracy i czasu wolnego. Natomiast gospodarka kapitalistyczna spowodowała, że wśród robotników pojawiła się świadomość potrzeby odpoczynku i czasu wolnego. Robotnicy zaczęli domagać się prawa do wypoczynku, upatrując w tym sposobu na ucieczkę od stresującego życia w mieście. Pracodawcy z czasem zrozumieli, że wypoczynek sprzyja wydajności pracowników i zmniejsza niebezpieczeństwo wypadków. Problemem stał się nie sam urlop, ale długość jego trwania.

Mamy rok 1910, na ulice wychodzą robotnicy holenderscy zajmujący się obróbką diamentów, domagają się prawa do tygodniowego płatnego urlopu. Po kilkunastu latach prawo do płatnego urlopu wywalczyli robotnicy brytyjscy, a potem inne kraje europejskie.

Zmiany doprowadziły do rozwoju przemysłu turystycznego, który oferował organizację wczasów, wypoczynku. Powstała turystyka masowa, przestano czas wolny spędzać w domu. Co więcej, czas wolny już nie był zarezerwowany wyłącznie dla wyższych warstw społecznych, dla bogatszej części społeczeństwa.

Instytucja urlopu

Urlopy jako instytucja pojawiły się na przełomie 20. i 30. lat XX wieku, a pierwsza międzynarodowa konwencja została uchwalona przez Międzynarodową Organizację Pracy w 1936 roku, która przewidywała m. in., że :

  • każda osoba po roku nieprzerwanej pracy będzie uprawniona do corocznego płatnego urlopu w wymiarze co najmniej sześciu dni roboczych, a wymiar corocznego płatnego urlopu będzie ulegał zwiększeniu wraz ze stażem pracy,
  • za okres urlopu przysługuje wynagrodzenie.

Nie wszyscy byli zadowoleni ze zmian związanych z upowszechnianiem się czasu wolnego i coraz odważniejszym korzystaniem przez wszystkich z uroków plaż, kurortów. Zamożniejsza część społeczeństwa postrzegała zmiany mniej przychylnie, bowiem miejsca, wcześniej ekskluzywne, w których bogaci spędzali urlop stały się dostępne dla wszystkich, a co za tym idzie przestały być już ekskluzywne, elitarne, zarezerwowane wyłącznie dla nich. Proces zwany demokratyzacją wypoczynku upowszechnił się zupełnie po II wojnie światowej, kiedy to płatne urlopy stały się normą.

Rzecz o Polsce

W 1922 roku sejm II Rzeczypospolitej uchwalił ustawę o urlopach dla pracowników zatrudnionych w przemyśle i handlu, zgodnie z którą urzędnikom przysługiwał miesiąc urlopu po roku pracy, natomiast robotnicy po roku mieli prawo do 8 dni, a po przepracowaniu trzech lat mieli prawo do 15 dni urlopu. Wspomniana ustawa obejmowała zarówno publiczne, jak i prywatne zakłady pracy. Regulacja przyznawała urlopy także górnikom, handlowcom, pracownikom szpitali.

Źródło: Ustawa z dnia 16 maja 1922 r. o urlopach dla pracowników, zatrudnionych w przemyśle i handlu (Dz.U. 1922 nr 40 poz. 334)

Lekarze zalecali wycieczki poza miasto, pobyt nad jeziorami, wodą, zbliżenie z przyrodą, uprawianie sportów: w tym kolarstwo czy wioślarstwo. Zaczęto zdawać sobie sprawę, że wydajność pracy w znacznym stopniu wpływa na gospodarkę, stąd wypoczynek pracowników nie był już tylko sprawą osobistą, ale przekładał się na dobrobyt państwa. Niestety właściciele fabryk nieco inaczej postrzegali sprawę i zdarzały się praktyki zwalniania pracowników przez terminem nabycia przez nich prawa do urlopu.

Co więcej, wspomniane zmiany objęły pracowników w miastach, natomiast ludności mieszkającej i pracującej na wsi pojęcie urlopu nie było znane. Po pierwszej wojnie światowej większość społeczeństwa polskiego stanowili chłopi, na wsiach pojęcie urlopu nie miało racji bytu, a chłopi nie mieli też pieniędzy na podróże. Czas wolny wykorzystywany był najczęściej na dodatkową pracę, u siebie, w swoim ogródku; pokutowała zasada, że “nicnierobienie” to grzech. Sytuacja nie zmieniła się także dla rzeszy robotników najemnych, pracujących w rolnictwie i leśnictwie oraz służby domowej, gdyż prawo to ich nie obejmowało.

Urlop upowszechnił się po II wojnie światowej

W czasach PRL umasowienie wypoczynku stanowiło jeden z filarów rewolucji społecznej. Masa hoteli i pensjonatów na ziemiach zachodnich ułatwiła zadanie. Od 1949 roku działał Fundusz Wczasów Pracowniczych: instytucja państwowa mająca na celu organizację urlopów pracowniczych, wydawała skierowania na wczasy. Pojawiły się także zakładowe ośrodki wczasowe: związki zawodowe, w tym nauczycieli, włókniarzy czy kolejarzy, dysponowały domami wypoczynkowymi, z których mogli korzystać pracownicy. Powstawały luksusowe domy nad morzem m. in. w Sopocie, a właścicielami takich domów były z reguły huty i kopalnie.

Wczasy pracownicze miały uprzywilejować klasę robotniczą, gwarantując jej odpoczynek. Sukcesywnie zwiększano liczbę dni urlopu. Osobom, które przepracowały 10 lat przysługiwał miesiąc urlopu. Ale obawy związane z wyjazdami nie wynikały wyłącznie z braku czasu wolnego, problemem był także czynnik finansowy. Nie każdy mógł pozwolić sobie na wyjazd. Co więcej, idea wczasów z początku spotkała się ze znaczną rezerwą ze strony obywateli wynikającą z nieufności wobec aparatu państwowego, ale i pewnej obawy przed nowością. Bardzo szybko jednak lęk i obawy minęły, a wczasy upowszechniły się na tyle, że już w latach 70. z wyjazdów korzystało prawie tyle samo osób co dziś.

Warto zajrzeć do filmów Polskiej Kroniki Filmowej: możemy zobaczyć uśmiechniętych robotników na urlopach, oddających się rozrywkom, pływaniu, wiosłowaniu, dzieci na obozach chętnie pomagające w pracy rolnikom, a lektor “zauważy”, że przed wojną korzystać z uroków życia w ten sposób mogli tylko oficerowie.

Polska Kronika Filmowa 32 1950 Wczasy nad Jeziorem Białym


Jak dziś kształtuje się liczba dni urlopowych w Polsce i na świecie?

Unia Europejska wydała w 2003 roku dyrektywę, zgodnie z którą urlop nie może liczyć mniej niż 4 tygodnie. Najwięcej, bo aż 30 dni w roku mają mieszkańcy Finlandii, Francji, Litwy. W pozostałych krajach sytuacja wygląda następująco, w:

  • Rosji i Wielkiej Brytanii: 28 dni,
  • Grecji, Austrii, Danii, Szwecji i Norwegii: 25 dni,
  • Niemczech, Szwajcarii, Włoszech, Irlandii, Belgii, Holandii, Czechach, Słowacji, Słowenii i Łotwie: 20 dni.

Na świecie najwięcej dni mają pracownicy w Brazylii – 30 dni. Natomiast w Australii, Nowej Zelandii oraz Japonii: 20 dni, w Indiach – 12, a w Kanadzie – 10 dni.

W Stanach Zjednoczonych pracownicy mają do dyspozycji ok. 15 dni urlopu (choć brak przepisów w tej kwestie, obowiązuje rozwiązanie zwyczajowe). A pracownicy w Chinach mają tylko 10 dni urlopu.

W Polsce pracownik mający 10 letni staż pracy (do tego stażu wlicza się okres nauki) ma prawo do 26 dni urlopu. Całkiem nieźle na tle innych krajów. 

Prawo do urlopu w Polsce reguluje Kodeks Pracy oraz Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 8 stycznia 1997 r. w sprawie szczegółowych zasad udzielania urlopu wypoczynkowego, ustalania i wypłacania wynagrodzenia za czas urlopu oraz ekwiwalentu pieniężnego za urlop.

Uwarunkowania finansowe

Czas wolny, tak jak w latach wcześniejszych nie jest jedynym czynnikiem decydującym o jakości naszego wypoczynku. To co jest równie istotne to poziom zamożności kraju i możliwości finansowe obywateli.

Niedobór jednak pobudza ludzką kreatywność, a konieczność ograniczania wydatków zapoczątkowała powstanie nowej formy spędzania wakacji: staycation (zbitka słów: “stay” i “vacation”). Idea narodziła się w USA po kryzysie i polega na tym, że spędzamy wakacje we własnym mieście, ale tworzymy atmosferę tradycyjnych wakacji, czyli zwiedzamy miasto, nawet korzystając z przewodnika, uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych, odwiedzamy muzea, spacerujemy po parkach i staramy się unikać rutyny. Tak więc usiądź na ławce w parku, przy stoliku w kawiarni i kontempluj rzeczywistość, obserwuj ludzi, spójrz na swoje miasto oczami turysty. Pozostaje pytanie: Czy potrafimy “wyłączyć się” i wejść w rolę turysty tak, by faktycznie odciąć się od pracy i nie sprawdzać w domu służbowego maila, a sprawy domowe i rodzinne nie zagarną większości naszego urlopowego czasu?

 

 

Znasz jakieś fakty, ciekawostki związane z urlopem? Podziel się nimi w komentarzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.